Budżet Trybunału w Sejmie. Po sporze o TK ekonomiści patrzą na finanse państwa
Budżet Trybunału Konstytucyjnego na 2027 rok, pominięty w ustawie budżetowej, trafił do Sejmu jako przyszła poprawka. Ekonomiści ostrzegają, że ważniejsze dla inwestorów są jednak dziury w finansach publicznych niż spór instytucjonalny.
Budżet Trybunału Konstytucyjnego na 2027 rok trafił do Sejmu. Jak podaje Interia Biznes, uchwałę w tej sprawie przyjęło we wtorek 3 listopada Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK, zwołane przez sędzię Annę Korwin-Piotrowską. W czwartek marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty poinformował o wpływie dokumentu, a jak zapowiedział, sprawa zostanie dalej procedowana w Komisji Finansów.
Dlaczego budżet TK nie znalazł się w ustawie
Projekt ustawy budżetowej na 2027 rok nie zawierał dochodów ani wydatków Trybunału. Ministerstwo Finansów wskazało jako powód brak spełnienia wymogu, czyli przyjęcia planu dochodów i wydatków TK przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów. Zgromadzenie próbowało zebrać się w czerwcu i lipcu, jednak – jak podaje Interia – nie doszło do quorum. Opozycja twierdzi, że quorum powinno wynosić 15 sędziów, a nowi sędziowie uważają, że wystarczy 12.
Według Interii uchwalony budżet TK opiewa na 75 mln 450 tys. zł wydatków, czyli mniej niż 78 mln zł, które przedstawił wcześniej prezes Bogdan Święczkowski. Trybunał należy do tzw. świętych krów budżetowych, czyli instytucji, które same określają swoje wydatki.
Według posłanki KO Krystyny Skowrońskiej, wiceprzewodniczącej Komisji Finansów Publicznych, budżet TK może trafić do ustawy jako poprawka sejmowa. Podpisać się pod nią mogą posłowie, prezydium lub marszałek. Termin nie jest znany, ale – jak mówi Skowrońska – prawdopodobnie stanie się to w ciągu dwóch najbliższych tygodni, gdy komisja zajmie się częścią dotyczącą sądownictwa.
Spór, który nie kończy się w budżecie
Kryzys wokół TK zaostrzył się w piątek wieczorem, gdy grupa sędziów wybranych w tej kadencji Sejmu poinformowała, że Anna Korwin-Piotrowska, jako najstarsza stażem, kieruje Trybunałem i zawiesiła czynności prezesa Święczkowskiego oraz wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Prezydent Karol Nawrocki przerwał podróż do Senegalu i wrócił do Warszawy, a przed siedzibą TK doszło do protestu.
W Sejmie głos zabrał Przemysław Czarnek z PiS, który określił reset konstytucyjny jako „dogadanie się z zamachowcami” i zaapelował o wybory przedterminowe. Z kolei Paweł Jabłoński z Rozwoju Plus wezwał do porozumienia i wspólnego resetu. Marszałek Czarzasty poinformował, że wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiedział projekt resetu konstytucyjnego, a według posła Dariusza Klimczaka plan legislacyjny ma zostać przedstawiony w czwartek w południe.
Co to oznacza dla firm i inwestorów
Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu, zauważa w rozmowie z Rzeczpospolitą, że inwestorzy traktują chaos instytucjonalny jako tło, ale głównym tematem pozostają finanse publiczne. Jak przekonuje, przed nami może być tzw. klif fiskalny w latach 2029–2030, czyli konieczność szybkiej redukcji deficytu o około 2–3 proc. PKB. Jego zdaniem oznaczałoby to ograniczenie tempa wzrostu i możliwe cięcia transferów socjalnych.
Jankowiak nie widzi też ryzyka paraliżu NBP, choć – jak mówi – zarząd banku w niepełnym składzie może stać się punktem sporu prawnego. Ekspert wskazał również, że w najbliższym czasie uwagę rynku przyciągnie aktualizacja ratingu Polski przez agencję S&P pod koniec tygodnia.